CZYTELNIA

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Newsletter

DODAJ DO ULUBIONYCH

Reklama

SZTUKA UZDRAWIANIA - rozmowa z Sergem K. Kingiem i jego żoną Glorią

 

 

 

 

 

Serge Kahili King z żoną Glorią

 

  Serge, niedługo, nakładem wydawnictwa Manawa, ukaże się w Polsce Twoja słynna książka „Kahuna Healing”- Sztuka uzdrawiania według kahunów. Czy mógłbyś przybliżyć ją polskim czytelnikom?

 - „Sztuka uzdrawiania według kahunów” jest oparta na mojej pracy doktorskiej z psychologii. W  moich poprzednich książkach, prezentuję głównie metody pracy szamańskiej, natomiast „Sztuka uzdrawiania według kahunów” bardzo dogłębnie prezentuje  filozofię Huny, pokazuje sposoby, dzięki którym szamani hawajscy – kahuni, byli i są do dzisiaj, w stanie uzdrawiać ludzi. Czytelnik znajdzie tam również historię i kulturę Polinezji, legendy oraz wytłumaczone wyrażenia hawajskie, dowie się także, co wpłynęło na to, że zostałem szamanem.

  Na pierwszych stronach opisujesz tajemniczą historię dotycząca twojego ojca, która przyczyniła się do tego, że zostałeś szamanem. Czy miała ona miejsce w rzeczywistości?

 

- Tak. Jest to autentyczne wydarzenie, które opowiedział mi mój ojciec. Jest to historia młodzieńca, który na pustyni Gobi znajduje szczególny rodzaj bransoletki, która dla ludzi w Londynie miała ogromne znaczenie. Ważne jest również to, że znalazł to właśnie mój ojciec.

 Epilog jest również bardzo ważny i niezwykle osobisty. Tak osobistych wyznań nie prezentowałeś w żadnej ze swoich pozostałych książek…

- W epilogu „Sztuka uzdrawiani według Kahunów” opisuję zdarzenie, wizję, która wywarła ogromny wpływ na moje życie, na moje życie, jako szamana. Miało to miejsce dawno temu, ale stało się kamieniem milowym mojej ścieżki.

  Zagłębiając się w lekturę „Sztuka uzdrawiania według Kahunów” dowiadujemy się, że wiedza Huny była do pewnego momentu wiedzą ukrytą, owianą tajemnicą i znaną jedynie nielicznym osobom. Czy to właśnie ty zacząłeś ją otwarcie rozpowszechniać?

- Niezupełnie. Huna nie była schowana przed światem. W czasach, kiedy kultura hawajska była narażona na restrykcje ze względów politycznych wiedza ta była, nazwijmy to „starannie przechowywana”. Wybrane osoby miały zaszczytny obowiązek zachować ją dla potomności.
Pierwszym, który napisał cokolwiek na ten temat, a przy okazji, jako pierwszy użył terminu: „Huna” na określenie filozofii hawajskiej był Max Freedom Long. Ja natomiast prezentuję to, czego nauczyłem się od mojej hawajskiej rodziny Kahili. Posługuję się nazwą „Huna” właśnie za Longiem, jako, że oznacza ono „wiedzę ezoteryczną”.

 

 Max Freedom Long (ur. 1890, zm. 1971) amerykański nauczyciel i filozof. Piastując posadę nauczyciela na Wyspach Hawajskich usłyszał o „kahunach – Stróżach Tajemnicy” wiedzy tajemnej starożytnych Polinezyjczyków. Nie mając możliwości konfrontacji z prawdziwym kahuną, przez 30 lat powadził badania tekstów historycznych, chcąc poznać istotę tej wiedzy oraz jej niezwykłej skuteczności uzdrawiania, uzdrawiania relacji i jakości życia. Swoje odkrycia zawarł w siedmioksięgu „Starożytna wiedza kahunów”. Wiedzę ową nazwał Huną (od hawajskiego słowa ka huna oznaczającego tajemnicę,ukryty sekret).

 

 Co spowodowało, że osoby odpowiedzialne za przechowywanie wiedzy zaczęły ją rozpowszechniać? Czy był to spontaniczny zryw?

- Było nas troje: Morrnah Nalamaku Simeona, Abraham Kawaii i ja. Wszyscy obserwowaliśmy szybkie tempo zmian na świecie. Coraz więcej ludzi zamieszkiwało w miastach, z dala od natury. Wiedzieliśmy, że w tych nowych warunkach wiedza Huny może im się bardzo przydać.  Na Hawajach było jeszcze kilkoro „wtajemniczonych” osób. Nasze nauczanie zachęciło ich do podzielenia się tradycjami ich rodzin. My byliśmy po prostu pionierami.

 Morrnah Simeona odwiedziła Polskę w 1989 roku, obecnie coraz większym zainteresowaniem cieszą się kursy Ho’oponopono według jej oryginalnej metody prowadzone już tylko przez kilku nauczycieli na świecie. Jednak nie ma wiele informacji o samej Morrnah. Opowiedz nam proszę więcej na jej temat.

- Morrnah była moją dobrą przyjaciółką. Każde z nas otrzymało dostęp do wiedzy w inny sposób. Z racji tradycji mojej rodziny Kahili byłem na jej przyjęcie przygotowywany i odpowiednio kształcony. Podobnie Abraham, czystej krwi Hawajczyk, przejął wiedzę, jako swoje dziedzictwo. Morrnah natomiast otrzymała wiedzę wprost ze źródła, jako inspirację duchową.
Na Hawajach, kiedy ktoś staje się mistrzem w swojej dziedzinie, nie jest ważna linia tradycji, raczej zwraca się uwagę na efekty, jakie przynoszą jego działania. Morrnah miała talent, wiedzę, niezwykłe zdolności, była niezwykle skuteczna w tym, co robiła.

 Podczas wizyty w Polsce w 1989 roku, Morrnah udała się na Jasną Górę, (którą nazywała podświadomością naszego kraju), żeby, jak twierdziła oczyścić miejsce, w którym od wieków nasi rodacy zostawili swoje żale i traumy. Przepowiadała, że po takim oczyszczeniu Polska odzyska wolność. Historia niezwykła, ale czy prawdopodobna?

- Jak najbardziej, to cała Morrnah, ona po prostu działała  na takim poziomie świadomości.

  Podkreślasz, że Morrnah i Abraham byli rodowitymi Hawajczykami, a ty nie. Czy ma to jakieś znaczenie?

- Ja osobiście nie miałem z tym problemu, byli jednak rdzenni Hawajczycy, którzy mieli mi to za złe. Jednak od większości z nich otrzymywałem w końcu wsparcie.

  Huna nie była powszechnie znana, zanim nie zacząłeś publikować swoich książek. Piszesz w nich, że jesteś jedynym spadkobiercą tradycji z linii Kane.

- Jedynym szamanem, o którym wiem, że naucza. Są oczywiście inni, którzy również przekazują swoją wiedzę, jednak nie są oni szamanami. Jest wiele hawajskich tradycji uzdrawiania, ta, którą reprezentuję nosi nazwę KUPUA i nie znam nikogo innego, kto by nauczał według tej tradycji. Istnieją tez inne tradycje, które noszą inne nazwy, jednak nie są one w tym sensie szamańskie, w jakim my to przekazujemy.

  Czy ty sam wyszkoliłeś ucznia, kogoś, kto będzie nauczał dalej, swojego spadkobiercę?


- Wyszkoliłem tysiące uczniów, na pewno wśród nich będą tacy, którzy zaczną nauczać. My nie mamy żadnej hierarchii. Jeśli ktoś to zmodyfikuje, zmieni to O.K., jeśli nie, też O.K. Nie to jest najważniejsze. Nie ma wśród nas autorytetów, dyrektorów, szefów…po prostu dzielimy się wiedzą, którą znamy.

 Huna wg niektórych nauczycieli duchowych jest niebezpieczna. Są tacy, którzy twierdzą, że jeśli praktykujesz Hunę, to przyjdzie ci za to zapłacić…

-Praktykowanie Huny nie jest niczym złym. Takie podejście pochodzi z różnych religii, które nie akceptują tego, że umysłu używa się do uzdrawiania. Niektórym ludziom się ten fakt nie podoba. Ale ja nie nazwałbym ich nauczycielami duchowymi. Huna to po prostu wiedza ezoteryczna kultury hawajskiej. Sam praktykuję ja od dzieciństwa i mam się bardzo dobrze.


 Serge, gdybyś teraz miał polecić czytelnikom jedno, jedyne narzędzie, jakim posługuje się Kahuna, co by to było?

- Wyobraźnia. Ona udostępnia nam największą liczbę możliwości. Właściwie wszystko, co robimy, opiera się na naszej zdolności do używania wyobraźni. Moja definicja wyobraźni jest bardzo szeroka, zawiera w sobie wszystkie nasze zdolności intelektualne. Posługując się analizą, uważaną za największą sztukę naszego umysłu jesteśmy w stanie robić połączenia  lub związki pomiędzy rzeczami lub wyobrażamy sobie, że je robimy. Kiedy używamy myślenia logicznego, przyczynowo-skutkowego, wtedy oznacza to, że ustalamy przyczyny, a wszystko to robimy za pomocą wyobraźni. Najwięksi naukowcy, w szczególności matematycy używają wyobraźni, jako podstawowego narzędzia. Gdybym miał wybrać jedno narzędzie, skoncentrowałbym się właśnie na wyobraźni.


 Gloria, jak długo jesteś razem z Sergem?

 

- Niedawno obchodziliśmy 47 rocznicę ślubu. Mieliśmy oboje po kilkanaście lat, kiedy się poznaliśmy, razem dorastaliśmy.

 

  Zdradzisz nam jest sekret Waszego udanego związku?

Gloria - To proste : Serge jest po prostu idealnym facetem! Nic więcej!

Serge – Zawsze staramy się sobie prawić komplementy. Zawsze! Z biegiem czasu, gdy zaczęliśmy sobie sprawę z tego, jak ważny jest dla nas ten związek, zauważyliśmy jakie ogromne znaczenie ma wzajemne prawienie sobie komplementów, chwalenie się nawzajem. Gloria i ja jesteśmy przyjaciółmi a to oznacza, że codziennie się za coś chwalimy.

 Czy kiedykolwiek się kłócicie?

Serge -  Nie, tak bym tego nie ujął. My dyskutujemy.

  Gloria, czy ty rzeczywiście nie kłócisz się z mężem?

Gloria - Nigdy nie myślałam, że coś to może dać. Wierzę, że jak jesteś dorosły to można wszystko przegadać. My mamy bardzo różne charaktery, bardzo przeciwne i dzięki temu nasz związek jest tak interesujący. Nasze opinie różnią się wzajemnie, ale można uczyć się patrząc na inne opinie – i tak robimy – pomaga nam to wzrastać.

Serge – Częścią tego jest tolerancja, zawsze gdy widzimy, że opinia drugiej strony jest bardzo silna, wycofujemy się. Nie ze strachu, a z szacunku. Nie ma sytuacji, gdy równie silnie bronimy swoich racji, zawsze jedna strona jest w stanie się wycofać.

Gloria - Ale on zawsze wygrywa!!

Serge - Tak, mam mało zasad, którymi rządzi się moje życie. Jedną z najlepszych rzeczy jakie zrobiłem w życiu było zmniejszenie ilości zasad i reguł. Także mam mniej rzeczy, o które muszę się kłócić. Chińczycy mówią „Szczęśliwa żona, szczęśliwe życie.”

 

 Dlaczego w dzisiejszych czasach ludzie nie potrafią być razem? Czemu się rozstają?

- Powodem jest przede wszystkim krytyka i oczekiwania. Aby być razem ludzie muszą być przyjaciółmi, być razem i się wspierać, być drużyną. Przyjaciele są równi, kobieta czasami uważana jest w związku za tą gorszą, czasami mężczyzna – a w związku przyjacielskim tego nie ma. Krytyka to jedno z największych zagrożeń dla związku. Kiedy jesteśmy krytykowani nasza podświadomość nie chce być narażona na ból i woli się odseparować uczuciowo i emocjonalnie. Oczekiwania – dobrze je mieć, dopóki nie stają się zasadami. Jeśli nie dostajemy tego, co chcemy od drugiej osoby dobrze jest zmienić oczekiwania. Jeśli stajesz się wściekły, zły, popadasz w depresję, bo druga osoba nie spełnia twoich oczekiwań – czyli nie robi tego, co ty chcesz – jest to niezdrowy związek.

 

 Dziękujemy za rozmowę.

 

Z Glorią King i Serge'm Kahili Kingiem rozmawiały Aga Wenta i Joanna Mądrzak