... moje świadectwo z h`ooponopono nie jest tak radosne jak inni relacjonują, aczkolwiek ufam że tak miało być.
Po 4 procesach zrobionych dla mego znajomego (oczyszczających m.in. mój udział w jego chorobie-był od ok.2 lat w śpiączce) - on odszedł... Przyśnił mi się na ok.2 godziny przed swoją śmiercią, był wybudzony ze śpiączki, spokojny, radosny, że tak mu dobrze ... i podziękował mi za wybudzenie... W kilka chwil od jego zejścia, poczułam Wielki Spokój (jego rodzice, brat i narzeczona również to poczuli). To przyszedł on - energetycznie oznajmił nam, że jest spokojny, wolny... Śnił się swej ukochanej i swym rodzicom, że jest wolny, radosny, że "wrócił do domu".
Ja osobiście dzieki H. zerwałam "pakt" z moim mężem.. a wiele prób zakończenia związku już mieliśmy za sobą. Procesu nie robię codziennie, bo moje wew.dziecko jest obciążone... We śnie dostaję jak na tacy moje "problemy" i wtedy to oczyszczam. H.działa. Już na kursie odczułam działanie oczyszczające. Działa.
Minął miesiąc od momentu poznania procesu H. - dziś pożegnałam mego znajomego, a pogoda na cmentarzu z pochmurnej zmieniła się w słoneczną ...
Polecam wszystkim kurs ho’oponopono - z dnia na dzień świat jest piękniejszy, rodzina, współpracownicy, przyjaciele, zwierzęta, wszystko wokół staje szczęśliwsze, pełne dobroczynnej energii. Poza tym: „Kolumna Boskiego Pokoju’, „Misa Indygo”, oddechy „HA”, działają niezawodnie i bardzo pozytywnie. Podczas kłótni moich dzieci np. o klocki, stawiam „Kolumnę Boskiego Pokoju” i nie mija nawet 5 minut, a już panuje pełna harmonia i wielka miłość braterska. Zdarzają się jeszcze sytuacje, kiedy się czegoś boję np. nieoczekiwana sytuacja w pracy – stawiam „Kolumnę …” i okazuje się, że nie było czego się bać. Wydaje się, że to jakaś magia, czary i trudno w to uwierzyć, ale dzieje się to naprawdę. Jeszcze raz dziękuję Pani Annie za wspaniałe chwile spędzone w Krakowie w dniach 13 – 14.03.2010 r. i Pani Joannie organizatorce tego kursu. Jestem naprawdę przepełniona wielkim Szczęściem! Dziękuję!
Witam Pani Anno, bardzo dziękuję za sobotnio-niedzielny kurs Ho'oponopono w Warszawie. Zgodnie z prośbą - piszę z odzewem. Przede wszystkim czuję, że coś się w moim wnętrzu otwarło. Coś jak kranik z płynącą ciągle ciepłą radością, która sprawia, że uśmiech sam bez powodu wchodzi na twarz To mało konkretne do opisania, ale wyraźnie to odczuwam. Wyraźnie też czułem w trakcie całego kursu, że TO jest dla mnie. Gdy się kurs zaczynał to po plecach biegały mi ciarki a serce rozpierała taka radość, że wreszcie dostaję do ręki coś, co umożliwia mi bardzo konkretne działanie. Dziękuję
W nocy z soboty na niedzielę miałem w hotelu sen, bardzo wyraźnie go zapamiętałem, jest trochę podobny do snu opisanego gdzieś w wypowiedziach innych osób na Pani stronie. Otóż śniło mi się, że w nocy, gdy spaliśmy w hotelu, do pokoju przyszła kobieta by sprzątać łazienkę. Zdziwiłem się (we śnie), że jak to tak, w nocy, jak goście są w pokoju, wchodzić i sprzątać? Po czym zajrzałem do łazienki (ciągle we śnie) i zobaczyłem, jak w kanalizacji (w muszli klozetowej) cofają się ścieki i zaczynają wypływac różne brudy na powierzchnię. I ta pani właśnie to sprząta, żeby nie wyciekło poza muszlę i nie nabrudziło. Zobaczyłem to i ze spokojem (ciągle we śnie) poszedłem spać dalej. To dla mnie jasny symbol oczyszczania starych śmieci, które z głębin kanalizacji wypływają na wierzch, by mogły zostać oczyszczone. Czy to, jak rozumiem dzieje się w ho'oponopono. I takie dodatkowe przesłanie - oczyszczanie dokonuje się, gdy spokojnie śpię.
Pragnę podzielić się z Panią moim wspaniałym doświadczeniem wczorajszego wieczoru. Otóż po zakończeniu kursu udałem się razem z moją mamą do centrum handlowego "Złote Tarasy" żeby tam w "ciepełku" zaczekać na autobus jadący do Zielonej Góry. Kiedy zbliżał się czas odjazdu wyszliśmy na przystanek i w siarczystym mrozie wyglądaliśmy autobusu, który miał przyjechać z Białegostoku. W tym czasie położyłem na siebie Kolumnę Boskiego Pokoju. Mimo trudnych warunków autobus zjawił się punktualnie. Z radością wsiedliśmy do środka i kupiliśmy bilety, ale wówczas kierowca ubrany jak niedźwiedź polarny oznajmił że ogrzewanie się popsuło i jest bardzo zimno. Na przedniej szybie było mnóstwo lodu, a pasażerowie jadący już od jakiegoś czasu bardzo narzekali na trudne warunki. Mimo całej tej atmosfery z radością znalazłem wygodne miejsce i zacząłem kłaść Kolumny na kierowcę, pasażerów, system grzewczy, silnik, karoserię i wszystkie podzespoły jakie mi przyszły do głowy. Po kilku chwilach, narzekania ludzi się skończyły, a po niespełna godzinie podróży kierowca powiedział nam, że ogrzewanie znów działa! Dalszą część dziesięciogodzinnej trasy spędziliśmy w cieple, poczuciu ogromnej satysfakcji i radości :) Pani Aniu, dziękujemy serdecznie za tak wspaniałe narzędzia!
Chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami z ho'oponopono, po kursie , w którym uczestniczyłam w listopadzie 2009r.
Kiedy wracałam po pierwszym dniu kursu do domu przyjaciółki, u której się zatrzymałam w Warszawie, miałam duży stres związany z przesiadkami, autobusami, tramwajami, ponieważ nie znam w ogóle Warszawy, było już ciemno i ogólnie nieprzyjemnie, bałam sie że będę błądzić, a tego bardzo nie lubię. Puściłam Kolumnę Boskiego Pokoju na moją podróż do domu i wtedy na przystanku kobieta, która czekała na autobus mówi, "oj, strasznie długo trzeba czekać, ja idę na inny przystanek, idziesz ze mną?" I jak się okazało Basia była również uczestnikiem tego szkolenia i moja droga była jej po drodze i odwiozła mnie prawie pod sam dom.
Moja babcia choruje na serce i bardzo źle się poczuła. Trafiła do szpitala i lekarze orzekli, że miała zawał w domu, a potem drugi w szpitalu. Nie dawali nawet jednego słowa nadziei, że babcia wyjdzie z tego. Miała zaburzenia świadomości, mowy i ogólnie było kiepsko. Przeprowadziłam ho'oponopono, biorąc pod uwagę moją odpowiedzialność za chorobę babci.... i babcia zaczęła odzyskiwać siły, wszyscy się dziwili, że po dwóch zawałach w takim wieku (85lat) w tak krótkim czasie wygląda i czuje się wyjątkowo dobrze. Po tygodniu wyszła ze szpitala do domu.
Komentarze
Po 4 procesach zrobionych dla mego znajomego (oczyszczającyc h m.in. mój udział w jego chorobie-był od ok.2 lat w śpiączce) - on odszedł...
Przyśnił mi się na ok.2 godziny przed swoją śmiercią, był wybudzony ze śpiączki, spokojny, radosny, że tak mu dobrze ... i podziękował mi za wybudzenie...
W kilka chwil od jego zejścia, poczułam Wielki Spokój (jego rodzice, brat i narzeczona również to poczuli). To przyszedł on - energetycznie oznajmił nam, że jest spokojny, wolny... Śnił się swej ukochanej i swym rodzicom, że jest wolny, radosny, że "wrócił do domu".
Ja osobiście dzieki H. zerwałam "pakt" z moim mężem.. a wiele prób zakończenia związku już mieliśmy za sobą.
Procesu nie robię codziennie, bo moje wew.dziecko jest obciążone...
We śnie dostaję jak na tacy moje "problemy" i wtedy to oczyszczam.
H.działa. Już na kursie odczułam działanie oczyszczające. Działa.
Minął miesiąc od momentu poznania procesu H. - dziś pożegnałam mego znajomego, a pogoda na cmentarzu z pochmurnej zmieniła się w słoneczną ...
bardzo dziękuję za sobotnio-niedzielny kurs Ho'oponopono w Warszawie.
Zgodnie z prośbą - piszę z odzewem.
Przede wszystkim czuję, że coś się w moim wnętrzu otwarło.
Coś jak kranik z płynącą ciągle ciepłą radością, która sprawia, że uśmiech sam bez powodu wchodzi na twarz
To mało konkretne do opisania, ale wyraźnie to odczuwam.
Wyraźnie też czułem w trakcie całego kursu, że TO jest dla mnie.
Gdy się kurs zaczynał to po plecach biegały mi ciarki a serce rozpierała taka radość, że wreszcie dostaję do ręki coś,
co umożliwia mi bardzo konkretne działanie. Dziękuję
W nocy z soboty na niedzielę miałem w hotelu sen, bardzo wyraźnie go zapamiętałem, jest trochę podobny do snu opisanego gdzieś w wypowiedziach innych osób na Pani stronie.
Otóż śniło mi się, że w nocy, gdy spaliśmy w hotelu, do pokoju przyszła kobieta by sprzątać łazienkę.
Zdziwiłem się (we śnie), że jak to tak, w nocy, jak goście są w pokoju, wchodzić i sprzątać?
Po czym zajrzałem do łazienki (ciągle we śnie) i zobaczyłem, jak w kanalizacji (w muszli klozetowej) cofają się ścieki i zaczynają wypływac różne brudy na powierzchnię.
I ta pani właśnie to sprząta, żeby nie wyciekło poza muszlę i nie nabrudziło.
Zobaczyłem to i ze spokojem (ciągle we śnie) poszedłem spać dalej.
To dla mnie jasny symbol oczyszczania starych śmieci, które z głębin kanalizacji wypływają na wierzch, by mogły zostać oczyszczone.
Czy to, jak rozumiem dzieje się w ho'oponopono.
I takie dodatkowe przesłanie - oczyszczanie dokonuje się, gdy spokojnie śpię.
Pragnę podzielić się z Panią moim wspaniałym doświadczeniem wczorajszego wieczoru. Otóż po zakończeniu kursu udałem się razem z moją mamą do centrum
handlowego "Złote Tarasy" żeby tam w "ciepełku" zaczekać na autobus jadący do Zielonej Góry. Kiedy zbliżał się czas odjazdu wyszliśmy na przystanek i w siarczystym mrozie wyglądaliśmy autobusu, który miał przyjechać z Białegostoku. W tym czasie położyłem na siebie Kolumnę Boskiego Pokoju. Mimo trudnych warunków autobus zjawił się punktualnie.
Z radością wsiedliśmy do środka i kupiliśmy bilety, ale wówczas kierowca ubrany jak niedźwiedź polarny oznajmił że ogrzewanie się popsuło i jest bardzo zimno. Na przedniej szybie było mnóstwo lodu, a pasażerowie jadący już od jakiegoś czasu bardzo narzekali na trudne warunki. Mimo całej tej atmosfery z radością znalazłem wygodne miejsce i zacząłem
kłaść Kolumny na kierowcę, pasażerów, system grzewczy, silnik, karoserię i wszystkie podzespoły jakie mi przyszły do głowy. Po kilku chwilach, narzekania ludzi się skończyły, a po niespełna godzinie podróży kierowca powiedział nam, że ogrzewanie znów działa! Dalszą część dziesięciogodzi nnej trasy spędziliśmy w cieple, poczuciu ogromnej satysfakcji i radości :) Pani Aniu, dziękujemy serdecznie za tak wspaniałe narzędzia!
B.W.
Kiedy wracałam po pierwszym dniu kursu do domu przyjaciółki, u której się zatrzymałam w Warszawie, miałam duży stres związany z przesiadkami, autobusami, tramwajami, ponieważ nie znam w ogóle Warszawy, było już ciemno i ogólnie nieprzyjemnie, bałam sie że będę błądzić, a tego bardzo nie lubię. Puściłam Kolumnę Boskiego Pokoju na moją podróż do domu i wtedy na przystanku kobieta, która czekała na autobus mówi, "oj, strasznie długo trzeba czekać, ja idę na inny przystanek, idziesz ze mną?" I jak się okazało Basia była również uczestnikiem tego szkolenia i moja droga była jej po drodze i odwiozła mnie prawie pod sam dom.
Moja babcia choruje na serce i bardzo źle się poczuła. Trafiła do szpitala i lekarze orzekli, że miała zawał w domu, a potem drugi w szpitalu. Nie dawali nawet jednego słowa nadziei, że babcia wyjdzie z tego. Miała zaburzenia świadomości, mowy i ogólnie było kiepsko. Przeprowadziłam ho'oponopono, biorąc pod uwagę moją odpowiedzialnoś ć za chorobę babci.... i babcia zaczęła odzyskiwać siły, wszyscy się dziwili, że po dwóch zawałach w takim wieku (85lat) w tak krótkim czasie wygląda i czuje się wyjątkowo dobrze. Po tygodniu wyszła ze szpitala do domu.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.