CZYTELNIA

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Newsletter

DODAJ DO ULUBIONYCH

Reklama

TAKA JEST MŁODZIEŻ


 

Pewna starsza, elegancka i raczej dystyngowana pani postanowiła zjeść małe „co nieco” w barze szybkiej obsługi. 

Weszła do takiego właśnie baru i zamówiła przy ladzie ulubioną zupę ogórkową. 

Niestety, tego dnia podawano tylko „zupę dnia” - czyli zupę pomidorową z ryżem.

Poprosiła więc o zupę pomidorową z ryżem, zapłaciła za nią w kasie, a potem postawiła talerz z zupą na tacy i zaniosła swoje „co nieco” do stolika. 

Powiesiła torebkę na haczyku pod stolikiem. Przypomniała sobie, że nie wzięła łyżki z pojemnika znajdującego się przy kasie.

Toteż, zostawiła na stole talerz zupy pomidorowej z ryżem, oraz wiszącą po stolikiem torebkę, i udała się w kierunku kasy po łyżkę.

Jakież było jej zdziwienie, gdy po powrocie zastała przy „swoim” stoliku młodzieńca smacznie zajadającego jej własną zupę.

Młodzieniec ubrany był niezbyt starannie, ale na pewno według aktualnych zasad młodzieżowej mody, o czym, prawdopodobnie, świadczyła czapka z daszkiem, noszona „z fasonem”, bo jakby na przekór odwrócona daszkiem do tyłu. 

Starsza pani, nic nie mówiąc, przesunęła talerz trochę bliżej siebie i zaczęła jeść zupę wspólnie z intruzem.

On też nie powiedział ani słowa, tylko uśmiechał się, ale nie zwyczajnie, lecz jakby  wyrozumiale.

„Mimo, że jest trochę zaniedbany i je moją zupę - myślała sobie starsza pani – chłopiec ten wygląda całkiem sympatycznie...” 

Kiedy skończyli jeść ze wspólnego talerza, młodzieniec zaproponował starszej pani, aby jeszcze wypili razem poobiednią kawę.  

Potem przyniósł dwa kubki kawy, wypił w pośpiechu swoją porcję i skłoniwszy się, wyszedł szybko bez słowa.

Starsza pani jeszcze chwilę delektowała się smakiem kawy, a kiedy kubek był już pusty, nagle spostrzegła, że pod stolikiem nie ma jej torebki („Zaraz po przyjściu powiesiłam ją tam na haczyku!” – pomyślała zrozpaczona). 

Ratunku, okradli mnie! – krzyknęła głośno. 

To na pewno ten młody człowiek! Nie dość, że zjadł połowę mojej zupy, ale jeszcze, wykorzystując moją nieuwagę, ukradł mi torebkę!

Kiedy tak krzyczała i bezradnie rozglądała się po barze, w pewnym momencie jej wzrok przypadkowo zatrzymał się na jednym ze stojących nie opodal stolików.

Na stoliku stał talerz zupy, a pod stolikiem, na haczyku ...wisiała jej własna torebka!


 

Często oceniamy innych dość pochopnie...