ZAUFANIE
Fragment podręcznika Bruce'a Moena "Świadome podróże w niefizyczne światy"
Kilka słów o zaufaniu. Rozpoczynając naukę eksploracji światów niefizycznych stajemy twarzą w twarz z najbardziej podstawową kwestią zaufania, z którą wszyscy ludzie muszą się kiedyś zmierzyć. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy mogę ufać temu, że informacje wnoszone do mojej świadomości przez zmysły są prawdziwe? Chcąc eksplorować przestrzenie niefizyczne, powinniśmy nauczyć się używać naszych zmysłów niefizycznych: wzroku, słuchu, dotyku, smaku, powonienia i innych. Ja sam, opanowując posługiwanie się moimi niefizycznymi zmysłami miałem ustawiczny problem dotyczący zaufania temu, co mi przekazywały. Każda ludzka istota już we wczesnym dzieciństwie przechodzi przez proces nauki i zaufaniaswoim zmysłom fiycznym. Być może warto prześledzić sposób, w jaki przechodzimy przez ten proces, aby móc zrobić to raz jeszcze, tym razem w odniesieniu do zmysłów niefizycznych. Pomyślmy o naszych fizycznych narodzinach jako o wkroczeniu w nieznaną rzeczywistość, w ciele wyposażonym w nieznane nam zmysły. Powoli zaczynamy posługiwać się nimi, dzięki nim badamy nasze otoczenie, oddziałujemy na siebie wzajemnie. Żeby to było w ogóle możliwe najpierw musimy uświadomić sobie ich posiadanie. Następnie przekonujemy się, czy to, co mówią nam one o otoczeniu, jest prawdą. Poznałem ten proces głębiej obserwując moją córeczkę, gdy była niemowlęciem. Towarzyszyłem jej, gdy uświadamiała sobie posiadanie zmysłów fizycznych, gdy uczyła się im ufać. Początkowo nie reagowała prawie wcale na dźwięk grzechotki. Nie przerywała swoich rutynowych czynności, takich jak wymachiwanie raczkami, ssanie palca u stopy, nawet jeśli potrząsałem grzechotką w pobliżu jej ucha. Z czasem zauważyłem, że coś zaczęło się zmieniać. Ten zagadkowy wyraz twarzy, szeroko otwarte ze zdumienia oczy, tak jakby chciała powiedzieć: "Co to?". Pierwsza oznaka, iż fizyczny dźwięk grzechotki zaczynał docierać do jej świadomości. Uświadamiała sobie powoli, iż posiada fizyczny zmysł słuchu, dzięki któremu może kontaktować się z otaczającą ją rzeczywistością. Po pewnym czasie już sam widok grzechotki wywoływał to urocze zaciekawione spojrzenie. Zaczynała wodzić oczyma za przemieszczającą się zabawką. Było to dla mnie dowodem, że zaczyna uświadamiać sobie obecność grzechotki dzięki fizycznemu zmysłowi wzroku. Teraz również wzrok pozwalał jej kontaktować się z rzeczywistością fizyczną. Potrząsałem grzechotką tak głośno, aby moja córka zaczęła spoglądać w stronę, z której dobiegał dźwięk. Obserwowałem, jak zaczyna kojarzyć dźwięk zabawki z jej widokiem i łączyć je z określonym obiektem świata fizycznego. Dorastając, moja córka osiągała coraz większą kontrolę nad swoim ciałem, mogła już przemieszczać się w wybranym przez siebie kierunku. Z dużym zainteresowaniem obserwowałem, jak reagowała, gdy grzechotka znajdowała się w jej zasięgu. Chwytała ją swoją drobniutką dłonią i potrząsała. Jej słodka, mała twarzyczka rozpromieniała się uśmiechem pełnym satysfakcji. Już samo wyciągnięcie rączki w kierunku grzechotki świadczyło o tym, iż ufa ona zmysłowi wzroku. Gdy nią potrząsała i słyszała dźwięk, miała dowód, że informacje wnoszone do jej świadomości poprzez wzrok i słuch są prawdziwe. W wymiarach niefizycznych nasze fizyczne zmysły nie przydadzą nam się zbytnio. Chcąc poruszać się w tych obszarach i badać je, musimy najpierw uświadomić sobie, że faktycznie posiadamy zmysły niefizyczne. Ostatecznie będziemy musieli zaufać im na tyle, żeby chcieć zweryfikować i uzasadnić to, co wnoszą one do naszej świadomości. Jednym z moich najwcześniejszychi najpoważniejszych błędów popełnionych w praktyce eksploracji było przekonanie, że sposób, w jaki powinienem postrzegać za pomocą zmysłów niefizycznych musi być identyczny z tym, w jaki postrzegam naszą rzeczywistość fizyczną zmysłami fizycznymi. Podobnie jak moja córka bawiąca się grzechotką, musiałem wiele razy powtarzać swoje doświadczenia, żeby w końcu rozwinąć niefizyczne zmysły tak, aby stały się użyteczne i bym mógł im zaufać. Musiałem znaleźć sposób zweryfikowania tego, co dzięki nim postrzegałem.Musiałem znaleźć sposób, aby chwycić grzechotkę i porządnie nią potrząsnąć. Przez pierwsze trzy i pół roku moich badań byłem w dużym stopniu przekonany, że niebawem okaże się, iż sam się oszukuję, podświadomie kreując złudne wizje. Nie bądź zaskoczony, jeśli na początku swojej pracy będziesz zadawać sobie pytanie, czy to wszystko aby nie jest jedynie czystym wymysłem, grą wyobraźni... Celem, który przyświecał powstaniu tej książki było ułatwienie ci odpowiedzenia sobie na te pytania o wiele szybciej niż zrobiłem to ja sam.
|







